iPW

Skip Navigation Links
okładka

Przegląd Wielkopolski nr 83 (1/2009)

Stanisław Słopień, Od redaktora

Pierwsze dni roku 2009 były czasem pożegnań. 6 stycznia na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan na Wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu spoczął profesor Wacław Wilczyński. 15 stycznia 2009 roku na cmentarzu przy ul. Bluszczowej w Poznaniu pożegnaliśmy profesora Ryszarda Marciniaka, a w podpoznańskich Komornikach - Stanisława Nowaka. 31 stycznia w Szamotułach liczne grono osób odprowadzało na miejsce wiecznego spoczynku dra Romualda Krygiera. Każdego z nich miałem zaszczyt znać osobiście, każdemu z nich regionalizm wielkopolski i Przegląd wiele zawdzięczają.

Romualda Krygiera poznałem z nich najwcześniej. Było to w latach siedemdziesiątych, gdy prezesował Towarzystwu Kultury Ziemi Szamotulskiej, należał do Zarządu Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego (był jego współzałożycielem) i pod kierunkiem profesora Józefa Burszty pracował nad pracą doktorską o rodach chłopskich w Wielkopolsce (na przykładzie rodu, z którego sam się wywodził).

Z Ryszardem Marciniakiem łączą mnie wszystkie lata, od kiedy zaczął się ukazywać nasz Przegląd (1977). Sobie tylko znanym sposobem znajdował wśród rozlicznych obowiązków czas, aby przeczytać i zrecenzować większość publikowanych na tych łamach tekstów historycznych oraz przygotować ponad czterdzieści artykułów, głównie do autorskiej rubryki „Z półki Wielkopolanina”. Przez większość tych lat na sąsiadujących z nią stronach gościła rubryka „Z korespondencji Wielkopolan”, prowadzona przez Jego Małżonkę – dr Annę Marciniak. Ich Obojga pracowitość i sumienność była wręcz przysłowiowa, byli dowodem, że etos Wielkopolan jeszcze nie zaginął.

Stanisław Nowak był założycielem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Komornickiej. Uświadomił mi inny wymiar regionalizmu, możliwość kreowania i samorealizacji wśród przedmiotów i zdarzeń zdawałoby się pospolitych i codziennych. Jego kolekcjonowanie słów i zbieranie gwary wydaje mi się zajęciem  niezwykłym, połączeniem tworzenia poezji jako sztuki słowa i poezji wizjonerskiej. Swoje trzy tomiki gwary komornickiej – urokliwych, własnoręcznie ilustrowanych, słowników pisanych wierszem: Bedki, Łabuzie i Szuńdy pozostawił po sobie wraz z przesłaniem: Kalendarza nie można cofnąć, niezależnie od naszej woli sam się zatrzyma a pozostanie po nas tylko to, co przekażemy naszym następcom.

Wacław Wilczyński opublikował u nas między innymi: System ekonomiczny a gospodarność regionu oraz Kilka uwag w sprawie przesłanek gospodarczej autonomii Wielkopolski, które to teksty – w pamiętnym roku 1989 - otwierały nowe perspektywy myślenia o Wielkopolsce. Należał do grona wybitnych osobistości nauki akademickiej, na których Przegląd zawsze może liczyć. Ich nazwiska i teksty, pojawiając się na naszych łamach,  dowartościowują regionalizm intelektualnie i zaświadczają o jego żywotności nie tylko jako ruchu społecznego, lecz także jako metody lub sposobu opisu otaczającej nas rzeczywistości. Metody niezwykle pomocnej w formułowaniu zadań praktycznych, podejmowanych na rzecz kultury, gospodarki, środowiska społecznego czy przyrodniczego.

Podobnie było siedemdziesiąt lat temu, gdy z początkiem roku 1939 roku rozpoczął swoją misję Przegląd Wielkopolski redagowany przez Józefa Krasonia a wydawany przez Jana Jachowskiego. W czwartym z siedmiu zeszytów (był to wtedy miesięcznik), jakie zdołano wydać przed wybuchem wojny, widnieje nazwisko Witolda Jakóbczyka jako autora artykułu Idee organizacyjne w Wielkopolsce w pierwszej połowie XIX wieku. Po wznowieniu kwartalnika po wojnie (na krótko, bo został zamknięty w roku 1947), ten sam autor publikował w nim recenzję książki F. Szafrańskiego z roku 1939 o Gustawie Potworowskim oraz Aktualność Libelta, Żywot Karola Marcinkowskiego, Marcinkowski a Trentowski, Wskazania i myśli Marcinkowskiego, Stanisław Szczepanowski.

W jakim stopniu młody Witold Jakóbczyk podejmował swoje, kontynuowane przez całe życie,  tematy badawcze ze względów czysto poznawczych, a w jakim – poszukując wzorów oraz inspiracji życiowych oraz praktycznych, nie mnie sądzić. Poznałem go, gdy został członkiem Zarządu Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego, w roku. Jego śmierć w roku 1986 nastąpiła u progu kolejnej kadencji władz WTK, na którą został wybrany. Pamiętam, jakich argumentów używał wobec ogarniającego wielu zwątpienia w sens dalszego działania - w tym stowarzyszeniu, w ówczesnych warunkach. Odwoływał się do mniej znanych faktów i opinii związanych z doświadczeniami bohaterów swoich książek oraz stworzonych przez nich instytucji. W czasach Bazaru wcale nie było lepiej! Wiecie, ilu z nich płaciło regularnie składki, choć było ich na to stać? Podobne zdania dało się słyszeć niejednokrotnie. Profesor należał bez wątpienia do tych kilku autorytetów, których opinie przesądziły o tym, że Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne nie zaprzestało wtedy działalności…

Dziękuję Profesorowi Witoldowi Molikowi za zorganizowanie sesji rocznicowej a Profesorowi Lechowi Trzeciakowskiemu za tekst O Mistrzu. Naszym Czytelnikom pozwolę sobie przypomnieć, że w pierwszym wydanym przez WTK numerze Przeglądu (rok 1977) zamieściliśmy Wspomnienia i refleksje o profesorze Witoldzie Jakóbczyku Prof. Zbigniewa Dworeckiego a Pani Dr Anna Marciniakowa ogłosiła w numerze 3/1989 Listy porucznika Witolda Jakóbczyka do matki i rodziny z lat 1939 – 1944 [z oflagu], w numerze 3-4/1998 -  Listy kalifornijskie Lecha Trzeciakowskiego do profesora Witolda Jakóbczyka oraz w 3-4/2003 - List Witolda Zahorskiego do Witolda Jakóbczyka [dotyczył Zjazdu Lekarzy i Przyrodników Polskich, Poznań 1933].

            Wśród odnotowanych w naszym dodatku internetowym (www.wtk.poznan.pl) w pierwszym kwartale roku 2009 przedsięwzięć regionalnych stowarzyszeń kultury oraz samorządów lokalnych dominowały obchody rocznicowe Powstania Wielkopolskiego, które przetoczyły się przez region zgodnie z kalendarium walk i wydarzeń sprzed dziewięćdziesięciu lat. Trudną do przecenienia rolę w tych poczynaniach odegrało wielce zasłużone Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego na czele z jego prezesem Stefanem Barłogiem. Lepszego ukoronowania jego dwudziestoletniej działalności niż uznanie i wsparcie ze strony władz samorządowych Wielkopolski i regionów sąsiednich być chyba nie mogło.

Powody do satysfakcji miało również także świętujące swoje dwudziestolecie Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w Poznaniu. Organizowany przez niego doroczny Kaziuk stał się już poznańską tradycją. Jego XVI edycja była festiwalem, który – jak pisze na naszych łamach Anna Niedziela – ściągnął na poznański Stary Rynek wielotysięczne tłumy nie tylko poznaniaków. Przybliża kulturę kresową, a także znakomicie integruje mieszkańców stolicy Wielkopolski - o różnych korzeniach.

Czym lwowiacy byli i są dla Wrocławia, tym dla Poznania zdają się stawać wilnianie. A jeśli połączą swoje siły – lub podejmą dobrze pojęte współzawodnictwo - z Bambrami (Święto Bambrów obchodzone jest równie okazale w sierpniu)? Jeśli do tego Poznańczycy zbratają się z Wielkopolanami zza Prosny? Europejska stolica kultury coraz bliżej…

Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne, między innymi w nawiązaniu do przypadającej w roku 2009 trzydziestej rocznicy śmierci Eugeniusza Paukszty, ogłosiło hasło tegorocznych Dni Wielkopolski (3 – 6 grudnia): Wilno w kulturze Wielkopolski.

Poszukiwanie własnej tożsamości nie oznacza zamykania się na inspiracje i wpływy zewnętrzne i odnosi się to również dla tożsamości regionalnej. Poznawanie, jak widzą nas inni, to nieocenione źródło samowiedzy, zwierciadło umożliwiające dojrzenie tego, czego nie sposób zauważyć w autoportrecie. Między innymi w tym kontekście proponowałbym odczytanie artykułu Profesora Bogdana Walczaka Opinia przybysza o polszczyźnie Wielkiego Księstwa Poznańskiego w połowie XIX wieku. Dzieło Józefa Łosia Na paryskim i poznańskim bruku. Z pamiętnika powstańca, tułacza i guwernera 1840-1882, wydane zostało w Bibliotece Kórnickiej szesnaście lat temu i uznajemy je za niezwykle godne uwagi. Cenne źródło dla specjalistów, ciekawostka dla każdego, dla regionalistów - w ich próbach odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy? - niech będzie i jednym, i drugim.

Zapraszam do lektury!

Stanisław Słopień