Anatol Jan Omelaniuk

Strategiczne kierunki rozwoju Polski i regionu a społeczny ruch regionalny.

 Rok 2005 będzie bogaty w wielkie wydarzenia polityczne: wybory nowego parlamentu polskiego, wybory prezydenta RP, być może referendum nad konstytucją Unii Europejskiej, ale to także 60 rocznica odzyskania Ziem Zachodnich i Północnych, 60 rocznica powstania na tych ziemiach, już w grudniu 1945 r. w Głogowie, pierwszego polskiego stowarzyszenia społeczno-kulturalnego. Są też mniejsze rocznice, równie ważne – wspomnę, że 25 lat temu regionaliści wielkopolscy i dolnośląscy upomnieli się o odrodzenie samorządności, a w siedzibie DTSK we Wrocławiu powstał ogólnopolski program odrodzenia regionalizmu. Rok 2005 jest jubileuszowym rokiem 250 rocznicy urodzin Stanisława Staszica, uczonego, polityka, inicjatora rozwoju gospodarki, założyciela pierwszego w Polsce stowarzyszenia naukowo-kulturalnego, prezesa (przez 18 lat) Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W tym też roku przypada jubileusz 25-lecia powstania masowego ruchu związkowo-politycznego „Solidarność”. Ta rocznica walki o wolność i suwerenność to rocznica walki o prawa człowieka i jego godność. 25-lat „Solidarności” zobowiązuje do troski o polską demokrację. Niechaj naszym wspólnym posłannictwem w tym jubileuszowym 2005 r. będzie dalsze tworzenie i umacnianie demokracji. Potrzebna jest obywatelska odpowiedzialność za demokrację. Nie jest ona darem na zawsze, trzeba odtwarzać ją codziennie, powinna być budowana przez wszystkich. Brońmy społeczeństwa, by nie stawało się tylko bierną konsumencką masą. Naszą pasją społecznikowską zarażajmy szerokie kręgi ludzkich zbiorowości, pozyskujmy inteligencję do naszego ruchu.

„Myślmy globalnie a działajmy lokalnie”, twórzmy demokrację regionalną przez systematyczną współpracę, dyskusję, konsultacje, które powodują wypracowanie najsłuszniejszych przedsięwzięć. Twórzmy klimat korzystny dla rozwoju regionu. Regionalizm jako ruch społeczny nie jest dziś tylko programem ochrony kulturalnych reliktów danego terenu – ma być przede wszystkim programem działań zmierzających do aktywizacji wszystkich sił i we wszystkich zakresach, do maksymalnie możliwego unowocześniania życia i kultury, do rozbudowy tradycyjnych więzi i perspektywicznej wizji.

W roku 2005 będą składane liczne deklaracje, proponowane różne programy przez ugrupowania polityczne, przez kandydatów do parlamentu i urzędu prezydenta RP. Nasze stowarzyszenia powinny być gotowe do działań politycznych -  uczestniczenia w debatach i sporach. Powinny je też inspirować, by wyrażać na forum swoje poglądy, prześwietlać publicznie polityków ubiegających się o najwyższe stanowiska w państwie. W tych kampaniach każdy, kto chce zasiąść w ławach parlamentarnych czy na „tronie” prezydenckim, powinien odbyć rzetelną rozmowę także w kręgach organizacji pozarządowych. III sektor, który nie wykonuje funkcji władczych, ma obowiązek jako zorganizowany segment społeczności obywatelskiej, poddać społecznej ocenie przydatność kandydatów, usłyszeć ich programy, konfrontując je z potrzebami polityki lokalnej i regionalnej i oczekiwaniami społeczeństwa.

Nasz ruch nigdy nie pełnił roli transmisji dla jakichkolwiek sił partyjnych. Proszę, zachowajmy ten dystans, nie opowiadajmy się jako stowarzyszenie za programami tych czy innych partii, zostawmy to wyborom indywidualnym naszych członków. Ale trzeba, jak to miało miejsce na początku lat 90., popierać konkretne zamierzenia. Wtedy popieraliśmy potrzebę zmian w podziale administracyjnym kraju, byliśmy też gorliwymi zwolennikami ponownego powstania powiatów. A dzisiaj wiele stowarzyszeń, w tym działające na Dolnym Śląsku, chce zmiany ustawy wyborczej, opowiadają się za jednomandatowymi okrógami wyborczymi. Pojawia się też druga istotna kwestia, potrzeba zmiany prawa o stowarzyszeniach, by ono sprzyjało działalności stowarzyszeń. Bo obecne akty prawne zmuszają do przesadnej instytucjonalizacji i tworzenia biurokracji. Trzeba też uprościć procedury występowania o fundusze na działalność. To leży w kompetencji Sejmu i przyszłej krajowej administracji państwowej. Marzą mi się ludzie na polskich świecznikach, dla których celem będzie człowiek, a ekonomia, polityka będą środkami, którzy dadzą gwarancję troski o cele aksjologiczne, ochronę narodowych wartości kulturowych i historycznych, zapewnią ciągłość polskiej tradycji, przeciwstawią się postmodernistycznym prądom, zahamują ekspansję molocha kultury masowej i kosmopolitycznego stylu życia.

Rok 2005 ma być rokiem debaty nad perspektywicznym rozwojem kraju, ale też regionów, powiatów i miast. Trwają od ubiegłej wiosny prace przygotowujące Narodowy Plan Rozwoju Polski na lata 2007–2013. Ma on określić strategiczne cele rozwoju Polski w kolejnych latach członkostwa w Unii Europejskiej. Dokument ten będzie w sposób kompleksowy i usystematyzowany prezentował całość przedsięwzięć i działań o charakterze rozwojowym, koniecznych do podjęcia w latach 2007–2013. NPR ma zapewnić realizację europejskiej polityki rozwoju, ale jednocześnie odnosić się będzie do specyficznych potrzeb i problemów rozwojowych Polski. Przede wszystkim zaś stanie się koncepcją modernizacji polskiej gospodarki, wdrażaną w warunkach członkostwa w UE, czyli kompleksowym programem rozwoju społeczno-gospodarczego, a zarazem podstawą negocjacji z Komisją Europejską w zakresie dostępu Polski do środków funduszy strukturalnych. Narodowy Plan Rozwoju 2007–2013 ma służyć zaktywizowaniu i lepszemu wykorzystaniu krajowych zasobów rozwoju, zwłaszcza kapitału ludzkiego i społecznego, którego uruchomienie zapewnić może Polsce wyraźny awans cywilizacyjny. Celami strategicznymi NPR na lata 2007–2013 będą:

1.       utrzymanie gospodarki na ścieżce wysokiego wzrostu gospodarczego;

2.       wzmocnienie konkurencyjności przedsiębiorstw i regionów oraz wzrost zatrudnienia;

3.       podniesienie poziomu spójności społecznej, gospodarczej i przestrzennej.

Ma być programem wieloletnim, który wymusi patrzenie w horyzoncie wielu lat, wielu kadencji politycznych. Wymaga myślenia w kategoriach ponadpartyjnych i z udziałem instytucji i organizacji, które są w dużym stopniu odporne na zmiany polityczne. Jest to próba refleksji nad naszymi priorytetami, nad stanem państwa. Jest ona konieczna w naszym polskim interesie.

NPR to kompleksowy plan odnoszący się nie tylko do problemów natury społeczno-gospodarczej, których rozwiązanie może odbywać się przy wsparciu funduszy strukturalnych czy Funduszy Spójności, ale także do innych działań rozwojowych, które leżą poza strefą zainteresowania polityki spójności Unii Europejskiej.

Będzie on zatem nadrzędnym dokumentem programowym w naszym kraju, skoordynowanym z regionalnymi strategiami rozwoju, najważniejszymi strategiami sektorowymi (rolnictwo, energetyka, mieszkalnictwo, transport) oraz strategiami o charakterze horyzontalnym, czyli odnoszącymi się do jednego aspektu w wielu sektorach czy regionach (np. edukacja, badania i rozwój, ochrona środowiska). Dzięki temu NPR będzie narzędziem polityki wewnętrznej. NPR nie jest tworzony wyłącznie z myślą o wykorzystaniu środków unijnych, choć może także stanowić podstawę do negocjacji z Unią Europejską w sprawie wsparcia z funduszy unijnych w kolejnej perspektywie finansowej.

Narodowy Plan Rozwoju na lata 2007–2013 – jak powiedział wicepremier Jerzy Hausner 20 stycznia br. na Zamku Królewskim, na konferencji otwierającej konsultacje - dotyczy nie tylko modernizacji polskiej gospodarki, czy wykorzystania funduszy unijnych. To strategiczna koncepcja narodowa. Jeżeli tak, to w debacie ogólnonarodowej trzeba sprawdzić, czy strategia tego Rządu prawidłowo systematyzuje dotychczasowe przedsięwzięcia, czy precyzuje właściwe priorytety, kluczowe elementy procesów dostosowawczych, czy zawiera zalecenia co do podstawowych kierunków działań.

W debacie znaleźć trzeba odpowiedzi na problemy. Po pierwsze jak pogodzić umacnianie konkurencyjności z podnoszeniem poziomu spójności społecznej, ekonomicznej i przestrzennej. Drugi z nich to w jaki sposób utrzymać wysoki wzrost gospodarczy i jednocześnie zapewnić zrównoważony rozwój. Trzecim punktem jest kwestia jak przekształcać obszary społecznej i gospodarczej zapaści w ogniwa rozwoju. Czwarty punkt to jak odchodzić od modelu państwa resortowo-korporacyjnego na rzecz modelu państwa samorządowo-obywatelskiego. I to jest temat dla nas.

Nie wnikając w treść NPR, bo na to potrzeba czasu, wyrażam na kredyt mój pogląd, że ten dokument jest potrzebnym, inspirującym i opiniotwórczym. Nie jest to temat nam nowy. Przypomnę, że z okazji 70 rocznicy "Karty regionalizmu polskiego" odbyliśmy 26 kwietnia 1996 r. w Poznaniu, II Forum Regionalne na temat regionalizm a gospodarka, gdzie upominaliśmy się o politykę regionalną. Również w Poznaniu, dwa lata później tj. 10 czerwca 1998 r., odbyło się Forum pod patronatem ówczesnego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego poświęcone polityce regionalnej i regionalnej strategii rozwoju, uczestniczyli w tej debacie liczni regionaliści. Dzisiaj szczególnie sprawa rozwoju kraju jest tematem najważniejszym.

Wejście do Unii Europejskiej postawiło przed polską wiele wyzwań, m.in. wprowadzenie kraju na wyższy poziom cywilizacyjny. Aby dobrze wykorzystać wejście do UE niezbędne jest tworzenie planu ponad podziałami. Uważam, iż dobrze się stało, że po opracowaniu lokalnych strategii przez samorządy powstał projekt NPR z perspektywą do 2013, i że obecny rząd ogłasza nad nim debatę, która ma trwać cały ten rok, rok dużego ożywienia politycznego a ostateczną wersję zatwierdzi już rząd nowy i pewnie innej opcji politycznej. Będzie on korygowany jeszcze przez kolejny rząd i inne siły polityczno-partyjną. Najważniejszym jest aby był to plan tworzony w porozumieniu ze społeczeństwem z udziałem zorganizowanych sił obywatelskich.

Rzecz w tym, żeby w projektowaniu przyszłości brały aktywny udział środowiska uniwersyteckie, twórcze, samorządy, przedsiębiorcy, organizacje pozarządowe. Takie były postulaty Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość, „Solidarności”, a w sprawach kultury i nauki Komitetów Porozumiewawczych Związków Twórczych i Stowarzyszeń Naukowych. Niech się ziszczą po 25 latach twórcze i demokratyczne myśli, upodmiotowionego społeczeństwa. Przerwać trzeba praktykę projektowania w wąskich gremiach partyjnych, w zaciszu gabinetów ludzi u władzy i na czas swoich kadencji, partia niech będzie motorem pobudzającym realizację planu narodowego lub regionalnego. Strategia ma być narodowa, obywatelska a nie partyjna.

Dla nas, działających w stowarzyszeniach jest ważne, że w ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. „O narodowym planie rozwoju” użyto określenia „partnerzy społeczni narodowego Planu Rozwoju”, czyli organizacje pozarządowe. Rząd zapowiada ogólnopolskie i regionalne konsultacje społeczne, które będą przebiegały w okresie od stycznia do maja 2005 r. Podczas mego spotkania z premierem, Markiem Belką, 8 grudnia 2004 r., usłyszałem po raz pierwszy w tym 15-leciu zaproszenie stowarzyszeń regionalnych do udziału w procesie tworzenia NPR, a także później we wszystkich etapach prac. Cytuję: „Organizacje wasze traktuję jako strategicznych partnerów NPR, bo współpraca z wami pozwoli uniknąć ryzyka niepowodzenia w trakcie jego realizacji”. Jesteśmy jako ruch regionalny zaproszeni do debaty w ramach konsultacji. Zaproszenie do konsultacji organizacji pozarządowych, w tym regionalnych, jest ogromną szansą na to, że społeczeństwo rzeczywiście może w pełni uczestniczyć w realizacji ważnych społecznie zadań. Chcę w to wierzyć, że tworzony plan rozwoju kraju będzie dziełem nie tylko jednej formacji politycznej, ale licznych grup specjalistycznych, środowisk i organizacji. Taką koncepcję w pełni popierajmy.

Uczestniczenie w tworzeniu planów rozwoju kraju, regionów i udział w realizacji to właściwa droga do budowania państwa odpolitycznionego. Trzeba tę rolę przyjąć. Budowanie nowej Polski przez projektowanie jej przyszłości także w regionach to najważniejsze zadanie dla regionalistów. Jest to możliwość wpływania na wybór celów strategicznych, bo tworzenie planu to jest wybór najważniejszych priorytetów. Mamy szansę wypowiadać się w szerokiej dyskusji nad perspektywicznym rozwojem kraju i regionu.

Projekt Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007–2013 jest dostępny na stronach internetowych: www.npr.gov.pl i www.kprm.gov.pl. Możemy ustosunkować się do interesujących nas dziedzin i zgłosić swoje opinie, uwagi i postulaty.

Nawet jeżeli nasz głos nie będzie uwzględniony, to będzie to sygnał, jak są odbierane zapisy tego projektu przez przedstawicieli społeczeństwa. Zachęcam do wciągnięcia do debaty społeczności lokalnych, a zwłaszcza środowiska ludzi młodych. Warto zainteresować młodzież kształcącą się, niechaj ona wyraża swoje wizje, w jakiej rzeczywistości chce żyć. Udostępnijmy łamy naszych czasopism do debaty nad programem strategicznym dotyczącym „małych ojczyzn” i regionów. Nie czekajmy na zaproszenie do konsultacji tworzonych strategicznych programów rozwoju regionalnego i lokalnego ale inicjujmy dyskusje. W naszych towarzystwach są ludzie kompetentni, specjaliści, ludzie pomysłowi i umysły twórcze. Oni mogą być pomocni w diagnozowaniu a także prognozowaniu rozwoju.

W toku prac nad NPR Rząd podjął ważną decyzję, że polityka regionalna zostanie zdecentralizowana. W najbliższych latach Unia Europejska będzie też wzmacniać rolę regionów. Pojawiają się już głosy by po 2006 r. zrezygnować z układania ogólnopolskich programów regulujących wydawanie pieniędzy unijnych, a zostawić te zadania do kompetencji regionów. Region lepiej wie jak wydać te środki i na jakie cele. Na rozwój regionalny trafią już w latach 2005–2006 środki w ramach Funduszu Spójności i tzw. programów sektorowych. A w latach realizacji NPR 2007–2013 mogą zwiększyć się 3-4 krotnie.

Widzę ogromne pole działania dla stowarzyszeń regionalnych w regionach i „małych ojczyznach” w aktywnym udziale w projektowaniu przyszłości. Trzeba zadbać o mądre łączenie przyszłości z przeszłością, z regionalną i narodową tradycją. Trzeba zachować typ regionalny gospodarki. Zadbać o walory krajobrazowe. Nie utracić wartości kulturowych i historycznych regionu. Winniśmy być stróżami wartości narodowych i regionalnych.

Czuwajmy by innowacyjne myśli pochodzące z zewnątrz nie były wiernymi kopiami, ale twórczym przystosowaniem do polskiej rzeczywistości. Do wypełniania tej misji naszym stowarzyszeniom potrzebne będą warsztaty i narzędzia by szerzyć wiedzę o regionach, by ukazać różnorodność, by integrować społeczeństwo, zadomowić i zakorzenić. Musimy, podkreślam musimy, rządzącym w regionach i „małych ojczyznach” uświadomić, że region czy „mała ojczyzna” to nie tylko przestrzenie administracyjne, te przestrzenie posiadają swoje dzieje historyczne, dziedzictwo kulturowe, odrębne i specyficzne walory przyrodnicze, bogactwa i typ gospodarki.

Ale też naszą rolą jest stworzenie atmosfery korzystnej dla rozwoju i formułowania oceny na temat stanu państwa, województwa, powiatu, gminy.

Do wypełniania roli współrealizatora przemian w kraju przez stowarzyszenia rząd zapowiada stworzenie odpowiednich warunków, jednym z priorytetów NPR jest program dalszego budowania społeczeństwa obywatelskiego, cytuję w tym miejscu premiera, prof. Marka Belkę „że to oczywiście instytucje pozarządowe, to różnego rodzaju stowarzyszenia”.

I kolejny cytat z wypowiedzi prof. M. Belki, 20 stycznia br. na Zamku Królewskim „Mam nadzieję, że w ciągu tych najbliższych miesięcy, ale także przede wszystkim realizacja NPR, ożywi organizacje pozarządowe, że dostaną one instrumenty, pieniądze mówiąc krótko, które będą - zgodnie z własnymi procedurami, kontrolowanymi oczywiście, czy standaryzowanymi - wydawać”.

W tej sytuacji stają się realne nasze zamierzenia. Po dwóch latach bezowocnego żebrania pojawia się nadzieja na urzeczywistnienie naszych planów, stworzenia instytucjonalnego ośrodka krajowego: Instytutu regionalizmu, krajowego serwisu internetowego, czasopisma „Polskie Regiony” oraz bazy instytucjonalnej w regionach.

Rada Krajowa podejmie starania o pilne spotkanie z wicepremierem prof. Jerzym Hausnerem i przedłoży Mu nasze problemy i gotowość do współdziałania w pracach nad projektowaniem przyszłości naszego kraju.

Nadarza się okazja do naprawienia błędu popełnionego przez Ministra Kultury w 2002 r. w stosunku do naszego ruchu regionalnego, polegająca na likwidacji bazy materialnej i zaprzestanie wsparcia finansowego na działalność.

Przechodzę teraz do strategii rozwoju kultury.

W założeniach NPR w części dotyczącej prognozy dla kultury jest zapis, który cytuję we fragmentach: „Poważnym problemem jest postępujący proces pogarszania się stanu infrastruktury kulturalnej, w tym zabytków oraz liczby odbiorców kultury. Związane jest to zarówno z niewystarczającymi wydatkami publicznymi na kulturę, jak i pogarszającą się sytuacją ekonomiczną wielu rodzin. Publiczne wydatki na kulturę w Polsce w 2000 r. należały do najniższych w Europie i „wyniosły 24 euro na osobę, gdy w tym samym roku w Danii wyniosły 216 euro na osobę. Smutna to diagnoza...” Bez komentarza nie można też pozostawić pogłębiającego się problemu nierównomiernego dostępu społeczeństwa do kultury, który dotyczy zarówno zróżnicowania międzyregionalnego, jak i różnic na linii miasto – wieś. Dlatego nasz głos w sprawach kultury i nauki ma być silny.

W tej prognozie zauważa się zaś zwiększającą się aktywność na polu kultury organizacji pozarządowych, których działalność częściowo kompensuje pogarszającą się kondycję pu­blicznego sektora kultury i ochrony dziedzictwa kulturowego. W roku 2003 zarejestrowanych było w Polsce 2300 organizacji, które prowadzą bardzo bogatą działalność kulturalną. Dodam od siebie – rocznie organizują ok. 180 tys. działań służących uczestnictwu w kulturze, edukacji regionalnej i ochronie dziedzictwa kulturowego. To jest nasza przepustka do partnerstwa w programowaniu rozwoju w każdej przestrzeni, od gminnej  do krajowej, i prawo do udziału w komitetach monitorujących plan i sterujących w celu opiniowania i rekomendowania projektów programów korzystania z Funduszu Spójności i innych. We wspomnianej ustawie o narodowym planie rozwoju jest też zapis w § 13 p. 3 „Zadania ujęte w planie będą powierzone do realizacji wraz ze środkami partnerom społecznym”.

Liderów stowarzyszeń upowszechniających kulturę, zachęcam do gruntownego zapoznania się z Narodową Strategią Rozwoju Kultury na lata 2004–2013, dokument ten znajdziecie na stronie internetowej Ministerstwa Kultury, www.mk.gov.pl. Nie mieliśmy możliwości uczestniczenia dotychczas w konsultacjach. Jedynie w grudniu ub. r. na posiedzeniu Rady Krajowej Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych RP, a później na zebraniu Krajowego Porozumienia Stowarzyszeń Kulturalnych, którym mam zaszczyt przewodniczyć, wymieniliśmy swoje poglądy na temat miejsca organizacji pozarządowych w tej strategii rozwoju kultury. Brakuje nam w tym ponad 150 stron liczącym dokumencie satysfakcjonujących zapisów o partnerstwie społecznym.

Szukając w tej strategii zapisu o organizacjach pozarządowych o których mówi się w ustawie i założeniach Narodowego Planu Rozwoju, wreszcie natrafiłem, że mogą one być beneficjentem w obszarach wiejskich, w obszarach przemysłów restrukturyzowych, w zdegradowanych obszarach miejskich, w poprzemysłowych i powojskowych , na których mogą realizować zadania w zakresie infrastruktury kulturalnej (sale koncertowe lub wystawowe) systemie informacji kulturalnej i turystycznej oraz rewitalizacji obiektów przemysłowych. Nie wyznaczono organizacjom kulturalnym roli w określaniu celów ani priorytetów. Na pewno one by postulowały, aby wśród projektów była twórczość i edukacja kulturalna. Błędem natomiast jest, że w programie pod nazwą „polskie regiony w europejskiej przestrzeni” nie zakłada się współdziałania ze stowarzyszeniami regionalnymi.

Nie będę roztrząsał dzisiaj zapisów w tej strategii, bo chcę poznać jeszcze inne szczegółowe programy MK, ograniczę się tylko do uwagi, że ciąży na tym dokumencie programowym zbytnia instytucjonalizacja kultury przejawiająca się w różnych fazach od preparacji przez współdziałanie do realizacji. Zgodnie z duchem Kongresu Kultury Polskiej 2000 winniśmy upominać się o pielęgnowanie narodowych wartości kulturowych i rozwijanie kultury polskiej.

Czuwajmy, aby nie traktowano kultury instrumentalnie. Kultura tradycyjna, kultura ludowa nie może stać się, jako cel główny, impulsem, atutem wzmacniającym atrakcyjność turystyki, czy impulsem do wzrostu gospodarczego i zwiększenia liczby miejsc pracy. Ten rodzaj kultury trzeba wspierać jako formę wypowiedzi twórczej będącej wartością samą w sobie i po to by podtrzymać kulturotwórczą rolę warstwy chłopskiej.

Oczekuję na wasze opinie, uwagi, które RK RSR RP wykorzysta m.in. w czasie rozmowy z Ministrem Kultury, o którą zabiega, i podczas projektowanego pod koniec lutego spotkania inicjatorów i organizatorów Kongresu Kultury Polskiej 2000, Krajowego Porozumienia Stowarzyszeń Kulturalnych i Rady Krajowej RSR RP.

Proszę o współodpowiedzialność za tworzenie strategii i kierunków rozwoju gospodarczego i kulturalnego regionu i kraju.

Niech rok 2005 będzie dla ruchu regionalnego rokiem uczestnictwa w projektowaniu przyszłości. 

Anatol Jan Omelaniuk                                                                                    Wrocław – Warszawa, styczeń 2005 r.